Zorganizuj się!

niedziela, listopada 22, 2015

Czasem jest trudniej, niż nam się wydaje... Czytasz wpisy na blogach, oglądasz zdjęcia na Instagramie i pytasz sama siebie jak osoba, którą obserwujesz, godzi to wszystko. To niemożliwe! Tak się nie da! To wszystko to jakieś oszustwo? Studia, praca, treningi i co jeszcze? Znasz to skądś?



Kiedyś sama stukałam się w głowę jak widziałam zdjęcia z pozytywnymi opisami na każdy dzień. Idealne śniadanie, obiad, kolacja, potreningowe selfie, sukcesy zawodowe czy dobre oceny, dom, rodzina, przyjaciele... 

Muszę Cię zmartwić. To naprawdę da się zrobić. W tym wpisie opowiem Ci o moim aktualnym trybie życia. Nowe miasto, studia, dodatkowa praca, regularne treningi i jedzenie w pojemnikach każdego dnia to moja aktualna codzienność.

Pobudka o 6:20, zajęcia od 8:00 do 15:00, czasem dłużej, czasem z okienkiem. Zawsze jednak od rana. Potem do 18:00 kilka razy w tygodniu praca. Po powrocie nauka, trening, sprzątanie. W porze obiadu- obiad, w porze drugiego śniadania- drugie śniadanie. Brzmi jak abstrakcja?

Po wprowadzeniu do Poznania i przeżyciu pierwszego tygodnia doszłam do wniosku, że najzwyczajniej w świecie mam za dużo czasu. Stąd wziął się pomysł na pracę, pracę związaną z kierunkiem studiów, a co za tym idzie, doświadczeniem. Mój kierunek jest wymagający, ale spokojnie radzę sobie z nauką i materiałem. Języki obce to coś, co sprawia mi ogromną przyjemność, większość zajęć traktuję więc w tej kategorii.

Wszystko wymaga czasu, ale jest możliwe. W co drugim wpisie na tym blogu znajdziesz hasło: organizacja to podstawa. Po raz kolejny muszę je powtórzyć. Uwierz mi, wszystko da się zgrać. Tekst nie mam czasu to naprawdę kiepska wymówka. Czasu każdy z nas ma tyle samo. Jedni mają trochę więcej zajęć, inni mniej. Prawda jest taka, że z reguły osoby, które nawet śniadanie jedzą z kalendarzem, czasu dla siebie mają znacznie więcej. One potrafią się nim cieszyć, delektować się każdą wolną chwilą i spędzić ją w jak najlepszy sposób.

Jak ten czas wyłuskać? Uświadomiłam to sobie będąc tutaj, gdzie czas płynie o wiele szybciej i załatwienie czegokolwiek w godzinę jest nierealnym celem. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak wiele wolnych chwil trwonisz, zabijasz bezdusznie przed telewizorem. Kiedyś seriale i programy telewizyjne były u mnie na porządku dziennym. Jak już usiadłam, to ciężko było wstać i zabrać się za cokolwiek, bo bloki interesujących mnie wtedy treści, dłużyły się w nieskończoność. W Poznaniu problem rozwiązał się sam. Pierwsze kroki w nowym mieszkaniu to przyzwyczajanie się do braku zjadacza czasu w pokoju. Czasami, aby zapełnić tę pustkę, włączałam programy w Internecie. Szybko jednak uświadomiłam sobie, że szkoda mi czasu na siedzenie i oglądanie. Przekalkulowałam, ile innych rzeczy mogę robić.

Wydaje Ci się pewnie, że przecież te 40 minut na serial nic nie zmieni... Ciężko uwierzyć, ale to naprawdę dużo. W tym czasie jestem w stanie albo zrobić trening, albo przygotować sobie posiłki na następny dzień. Tu nie ma miejsca na wymówki. Nie będzie jedzenia, będę głodna. Nie będzie treningu, nie będę szczęśliwa. Czas na dobry film w kinie, zakupy w centrum handlowym czy dłuższy, romantyczny spacer po mieście też jest. Nawet dyżury sprzątania w mieszkaniu wypełniam, zgodnie w grafikiem.

Musisz dać coś od siebie, poświęcić sobie trochę czasu, aby potem dostać. Co możesz sobie zaoferować? Efekty. Dłuższy komentarz jest zbędny. Musisz zacząć wymagać od siebie jeszcze więcej. Przeanalizuj swoją codzienność. Może dojdziesz to podobnych wniosków. Ja też przez pierwsze dni myślałam, że nie mam czasu. Okazało się, że zostało go całkiem sporo. Twoje obowiązki to nieułożone puzzle. Poświęć im chwilę, ułóż je, złącz pasujące elementy, a zobaczysz obraz swojej codzienności. Zaplanuj. Koniec z chaosem.

Buziak ;*

Może Ci się także spodobać:

23 komentarze

  1. A o której chodzisz spać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpóźniej o północy, zwykle wcześniej :).

      Usuń
  2. Zmontujesz wpis o Twoim typowym dniu w Poznaniu? Jakie posiłki ze sobą zabierasz, o której je jesz, kiedy przypada czas na trening, naukę itp. Taki harmonogram Twojego dnia :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Na wszystko możemy znaleźć czas, wystarczy tylko dobra motywacją i plan działania ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się zgadzamy! Piąteczka!

      Usuń
  4. zauważyłam, że im więcej mam czasu, tym mniej robię. kiedyś wstawałam o 4:30, 8h pracy, 3-4 godziny dojazdów (uroki życia w stolicy), sprzątanie, zakupy, gotowanie, nauka języków obcych, trening i jeszcze miałam czas na czytanie książki lub jakiś serial, a teraz siedzę w domu i na nic nie mam czasu. paradoks! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak jest! Ja jak nie mam za dużo obowiązków to nawet trening odwlekam. Paradoksalnie zdarza się to chyba nam wszystkim. Trzeba nabrać sobie na głowę to i wyniki lepsze! Buziaki!

      Usuń
  5. idealnyyy post,jestem przed maturą i kończę prawko. Dobra organizacja to podstwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jak dobrze, że ja już prawko mam za sobą! Powodzenia kochana i cóż, wymarzonych wyników na maturze!

      Usuń
  6. Rozumiem,że brak czasu to wymówka.Ale jesteś starsza masz swoje zainteresowania,które spełniasz.Ja jeszcze nie odkryłam wszystkiego co lubię robić,przede mną trudny czas wybierania szkoły,teraz przygotownia do testu gimnazjalnego.Pełno kółek,po 7 lekcji praktycznie codziennie + kółko,kończę wtedy o 15:10 w domu jestem około 15:30,później obiad,lekcje,nauka i jest wieczór i trzeba iść spać i tak od nowa.Czasami jeszcze przychodzi określona pora na pójście do Kościoła,jak na przykład za niedługo bo roraty się zbliżają.Chciałabym mieć ten czas na trening,ale przy okazji też na swoje przyjemności,czytanie książek czy malowanie (które średnio zajmuje mi 3h).Nie oglądam telewizji,na kompterze w tygodniu praktycznie mnie nie ma,przychodzi weekend to jest czas na odrobienie góry lekcji,2 h angielskiego (wliczone z dojściem). Rodziny nie widziałam już od wakacji,bo szkoda mi czasu,aby pojechać posiedzieć z 2 h i wrócić i się męczyć z lekcjami bo nie zdąrzę ich odrobić. I tak udało mi sie przed zawodami w biegach potrenować trochę,a teraz dajmy na przykład ten tydzień- 3 prace klasowe,około 6-7 kartkówek i przy okazji przedmioty na które i tak trzeba być przygotowanym,kilka kółek. Wiem,że może znalazłanym z pół godziny,ale kosztem tego że zabijałabym się po drodze powrotnej do domu,aby zdąrzyć?Moim zdaniem taki wysiłek nie ma sensu.I tak uważam,że te 20 minut drogi do domu,jest zbawinne,bo później cały czas siedzę w domu a wcześniej w szkole.Wszystko jest możliwe? Moim zdaniem tak nie jest.Mimo wszystko tak jak radzisz spróbuję zorganizować swój czas tak abym miała trochę czasu,jednak myślę że to jest niewykonalne :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysl o tym, ze niedługo matura, liceum. Wtedy 7 lekcji to będzie najmniej. Wszystko się da. Ja też całkiem niedawno byłam w Twoim wieku! Rodzina jest najważniejsza.

      Usuń
  7. Kochana Martyno! Już od dłuższego czasu śledzę Twojego bloga. Bardzo chciałabym rozpocząć regularne ćwiczenia i dietę. Niestety, boję się, że po świętach moja ciężka praca poszłaby na marne. Powiedz proszę co o tym sądzisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nic się nie stanie, jeżeli świąteczny tryb życia nie będzie trwał trzy tygodnie, tylko trzy dni.:) w kilka dni nie wypracujesz idealnej figury, więc w kilka dni tej wypracowanej nie zniszczysz. Nie bój się, zacznij! :)

      Usuń
  8. Mogłabyś mi powiedzieć, jakie posiłki bierzesz ze sobą jako obiad gdy zachodzi taka konieczność? Staram się urozmaicać to, co biorę ze sobą do zjedzenia poza domem, ale trochę kończą mi się pomysły na coś, co mogłabym spokojnie zjeść na zimno jako "obiad" :/

    A co do organizacji - jest takie powiedzenie, że jeśli wydaje Ci się, że masz za dużo obowiązków i nie znajdujesz na nic czasu, dołóż ich sobie trochę i czas się znajdzie. U mnie sprawdza się idealnie :D W zeszłym roku dni miałam zapchane od góry do dołu, przez większość tygodnia z domu o 6:40, w domu ok. 20 jeśli nie później... Skończyłam ten rok padnięciem na twarz ledwo tylko osiągnęłam swój cel, ale wydaje mi się, że wszystko szło mi lepiej niż teraz, kiedy nie muszę się tak spinać XD

    Trzymaj się ciepło w te zimne i ponure dni! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To powiedzenie to święta prawda. Gdy mamy za mało obowiązków to ciężko się spiąć. :)

      Co biorę: makaron z sosem i kurczakiem, różne sałatki, czasem kaszę czy ryż. Często kuskus na słodko, np. z jogurtem, jabłkiem i cynamonem, serki wiejskie z owocami, omlety :) Dziś mam naleśniki.

      Usuń
  9. Zdecydowanie potrzebowałam takiego wpisu, dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mądrze napisałaś i Twój wpis zachęca do zebrania się w sobie. Ja zazwyczaj staram się być zorganizowana- muszę bo jestem mamą 3 córeczek. Znajduję czas na ćwiczenia i naukę angielskiego- to czas dla mnie. Resztę wypełnia mi rodzina i obowiązki z nią związane. Miewam jednak dni gdy dopada mnie chęć nierobienia niczego. Poddaję się temu resetowi i przez dzień lub dwa nie robię nic poza tym co konieczne. Wolę jednak gdy dzień upływa mi zgodnie z planem :)
    Pozdrawiam i podziwiam Cię za dojrzałość mimo tak młodego wieku.
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana! Życzę Ci niekończącego zapału do pracy i samych sukcesów w nauce angielskiego! Good luck i buziaki! :*

      Usuń
  11. Gdzie pracujesz, jeśli można wiedzieć? :) Też studiuję lingwistykę stosowaną i chciałabym wiedzieć, w jakiej branży się zatrudniłaś i czym się zajmujesz, skoro mówisz, że zdobywasz doświadczenie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam certyfikat jezykowy i kurs, pracuje jako lektor w szkole jezykowej. :)

      Usuń