Dlaczego tracę motywację?

piątek, stycznia 08, 2016

Pierwszy tydzień Nowego Roku za nami. Pewnie zdążyłaś zauważyć kilku nowych biegaczy wieczorami, tłum na siłowni i wszechobecne oferty sportowe, promocje na sprzęt i buty w sklepach... Fakt, że tak wiele osób postanowiło działać jest naprawdę cudowny. Z dnia na dzień jednak zapał będzie coraz mniejszy... W końcu zabraknie chęci, motywacji... Dlaczego tak się dzieje?



Wydaje mi się, że głównym powodem porażek jest nasza niecierpliwość. Ciężko jest zrozumieć, że zmiana wymaga czasu. Pamiętaj, że z dnia na dzień nie przytyłaś. Kilogramy gromadziły się miesiącami, latami... Nie oczekuj od siebie po tygodniu natychmiastowego efektu "WOW!". Nie ograniczaj się czasowo. Do lata zdążysz na pewno diametralnie poprawić wygląd swojego ciała. Nie chcę Cię zniechęcać, chcę Cię nastawić. Przecież zależy Ci na spełnieniu marzeń, prawda?

Kolejnym powodem naszych niepowodzeń mogą być właśnie nasze efekty. Wiem, wydaje Ci się to dziwne, ale znam sporo osób, na które właśnie ciężko wypracowany postęp działa demotywująco. Po straceniu kilku kilogramów włącza się w głowie myśl: "Dobrze mi idzie, mogę trochę wyluzować". W tym momencie zawala się wszystko... Powoli i nieświadomie wracamy do starych nawyków. Postanów, że nie zrezygnujesz dopóki nie osiągniesz celu. Nie ma "wyluzowania". Jest praca, za którą nagrodą są efekty.

Słyszę też często, że "nie opłaca się odchudzać, bo i tak kilogramy prędzej czy później wrócą". Nieprawda! Coś takiego jak efekt jo-jo nie istnieje. Tym tylko tłumaczymy sobie swoje własne błędy, do których nie potrafimy się przyznać. Efekty mogą zanikać tylko z naszej winy. Wracając do starych przyzwyczajeń świadomie przyciągamy do siebie stracone kilogramy.

Ogromy wpływ na nasz poziom motywacji ma towarzystwo, w którym przebywamy. Ludzie są okrutni. Kiedy coś dobrze Ci idzie, to za wszelką cenę będą starali się podstawić Ci nogę. Jeżeli kilka razy dziennie z ust bliskich słyszysz: "Po co się tak męczyć?", to w końcu sama zaczniesz zadawać sobie to pytanie. Znajdź kogoś, kto swoim słowem Cię uskrzydli, spowoduje, że będziesz mieć jeszcze więcej energii i zapału do działania. Tym, którzy w Ciebie nie wierzą udowodnij, że racja leży po Twojej stronie. Każde "i tak nie dasz rady" traktuj jako dodatkowy kopniak popychający do przodu. Nie mów o swoich słabościach, cofaj się tylko po to, aby dwa razy szybciej ruszyć z miejsca.

Pamiętaj, że swoim jedynym przeciwnikiem jesteś Ty. Cała walka rozgrywa się w głowie. Jeżeli wszystko dobrze sobie tam poukładasz, na pewno osiągniesz sukces! Trzymam kciuki za Ciebie i pamiętaj: DASZ RADĘ!

Buziak ;*


Może Ci się także spodobać:

3 komentarze

  1. bardzo dobrze powiedziane...a raczej napisane!

    http://want-cant-must.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Słowa ludzi mają naprawdę dużo znaczenie. Tak jak i pochwały, gadanie zniechęcające daje motywacyjnego kopa..Pytanie tylko na jak długo. Sami musimy znaleźć wewnętrzną siłę, aby się przemóc. Ja myślę, że już znalazłam. Nie mogę przyznać, że jestem zadowolona z pierwszego tygodnia nowego roku, bo trochę zawaliłam. Najpierw się leczyło kaca, potem była chora i jakby tego mało dopadły mnie jakieś okropne humorki i nie było jak się wziąć za siebie, ale teraz już się pomierzyłam. Zaraz zdjęcie będzie i do roboty!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Możesz mi pomóc odnośnie treningów ponieważ mam problem z masywnymi nogami. Górna część ciała mam drobniutka, lecz nogami nadrabiam wizualnie kilogramy. Są bardzo umięśnione i masywne (te słowo chyba idealnie je opisuje) zamiast "chudnąć" w tych okolicach wyrabiam i uwidaczniam mięśni jeszcze bardziej i od pasa w dol wygladam jak kulturystka ��. Może polecisz jakieś ćwiczenia, treningi które je uszczupla? Dodam że kardio (bieg, taniec, rolki, rower) również je rozbudowuje a rozciąganie niewiele daje ..

    OdpowiedzUsuń