Forma na lata, nie lato!

piątek, marca 25, 2016

Motywacja płynie w każdej strony. Mnóstwo haseł, grafik, filmików i wyzwań przewija się przez wszystkie strony internetowe. Niektóre są bardziej wartościowe, inne mniej. Jednego nie mogę jednak pojąć. Fenomen sezonu bikini to dla mnie ciągła zagadka. Czasem fakt zbliżającego się lata bardziej demotywuje, niż zachęca do działania. Boisz się, że zabraknie czasu na realizację zamierzonego celu? Nie martw się. Dziś postaram się Cię odrobinę pocieszyć i nastroić trochę inaczej. 


Zdarza mi się powtarzać, że lato zbliża się wielkimi krokami lub, że zostały nam trzy miesiące... Ten sposób motywacji trafia do dużej grupy osób. O to przecież chodzi! Sama jednak mam trochę inne podejście. Każda z nas chce wyglądać na plaży jak najlepiej. Nie ma w tym nic dziwnego. To jedno z miejsc, w którym w swoim ciele powinnyśmy czuć się wystarczająco komfortowo, aby je pokazać. Prawda jest taka, że to, czy będziemy się tak czuć w dużej mierze zależy od naszego sposobu myślenia i postrzegania siebie, a nie wyglądu.

Jaki sens miałoby coroczne odchudzanie tylko po to, aby wcisnąć się w ulubiony strój kąpielowy? Ciągłe powroty do starych nawyków, rozpoczynanie od początku... Wszystko tylko po to, aby uzyskać wymarzoną cyferkę na wadze na jakiś czas. Błędne koło. Męczące, prawda?


Czas na zmianę. Tym razem nie myśl o lecie, plaży, urlopie. Pomyśl o latach cieszenia się zdrowiem i nienaganną figurą! Niech trening będzie celem samym w sobie, a nie tylko nieprzyjemnym obowiązkiem, który ma być gwarantem sukcesu. Zachowaj zdrowy rozsądek. Zarówno pozytywne skutki przejścia na jasną stronę mocy, czyli zdrowy tryb życia, jak i negatywne konsekwencje lekkomyślnych decyzji, na pewno odbiją się nie tylko na wyglądzie, ale także na sposobie postrzegania świata. Wszystkie drogi na skróty zostaw z boku. Im większe wyzwanie, tym większa satysfakcja. Podejdź do pracy nad sobą indywidualnie. Pięknie zarysowane mięśnie brzucha, szczupłe uda, podniesione pośladki... Wiem, że masz w głowie te wszystkie idealne sylwetki. Staraj się jednak spojrzeć na siebie łaskawym okiem. Doceniaj każdą najdrobniejszą zmianę. Niech najmniejszy postęp stanowi motywację. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a endorfin po treningu nie da się przecież przedawkować. 

Każdy kolejny dzień to nowa szansa na zbliżenie się do marzeń. Nie odbieraj jej sobie. Ścigaj się sama ze sobą, bo jesteś jedynym przeciwnikiem, który może skutecznie utrudnić walkę, jedyną przeszkodą stojącą na drodze do sukcesu. Wszystko zależy od Ciebie. Każda z nas jest inna i wyjątkowa. Obie jesteśmy jednak tak samo zmotywowane i zdeterminowane. Podjęłyśmy to samo wyzwanie, więc musimy teraz udowodnić sobie, że damy radę. Ja jestem tego pewna, a Ty?

Wiem, że to nie jest takie proste. Naprawdę. Łączę się z Tobą każdego dnia, kiedy brakuje mi motywacji, kiedy ogarniają mnie czarne myśli...Tyle razy chciałam odpuścić, a jednak przed północą lądowałam na macie z szerokim uśmiechem na twarzy i byłam wdzięczna sobie za to, że dałam radę! Dalej toczę małą walkę każdego dnia. Czasem przegrywam. Szybko jednak wstaję, otrzepuję kolana i walczę dalej. 

Mi też sukces nie był pisany. Sama wpisałam go w scenariusz swojego życia i wpisuję w plan każdego dnia. Znajdź trochę odwagi i wypowiedz sobie mały pojedynek. Podejdź optymistycznie. Będzie łatwiej. Skoro ja dałam radę, Ty też dasz! Masz taki sam start, Twoja doba też ma 24 godziny. Wykorzystaj je jak najlepiej. Jak jakaś tam zwykła dziewczyna daje radę, to przecież Ty tym bardziej sobie poradzisz! Musisz w to tylko uwierzyć.


Buziak :*




Może Ci się także spodobać:

14 komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć! śledzę Twojego bloga od dłuższego czasu i przeczytałam chyba każdy Twój post! :D muszę Ci powiedzieć, że nie tylko Twoje posty są motywujące, ale całe Twoje życie stało się dla mnie inspiracją :) Twoje wszystkie sukcesy, że dążysz do swoich marzeń i celów, że osiągnęłaś tak wiele jako tak młoda osoba (ja jestem dużo starsza a nie mam chociaż połowy tego ca Ty!) masz chłopaka, który Cie wspiera w tym wszystkim, masz piękną figurę, masz wszystko jako tak młoda dziewczyna! I dlatego to tak na nas wszystkie wywiera wpływ i motywuje! Chyba, śmiało w imieniu wszystkich kobiet czytelniczek mogę powiedzieć "dziękuje!". Motywuj nas dalej i jeszcze mocniej, każdy Twój sukces jest dla nas motywacją i porządnym kopniakiem do działania!
    Pozdrawiam,
    Kasia :)
    P.S nie wiem czemu, ale wcześniej komentarz opublikował się jako Unknown :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak! Martyna ma wspaniałe życie, i jej zazdroszczę! W dobrym sensie oczywiście! :D

      Usuń
    2. Dziewczyny, przestańcie! Jak każdy mam wzloty i upadki. Ostatnio zmagam się z ogromną burzą w głowie i serduchu... Ze wszystkiego jednak można wyjść obronną ręką. Trzeba tylko mocno chcieć i nie postrzegać rzeczywistości w najczarniejszych barwach. ;)

      Usuń
  3. Co się stało, kochana? Co to za burza? Pozwól, że tym razem my zrobimy coś dla Ciebie i Ci pomożemy! I tak, nie przyjmuje odmowy pomocy, Ty nas nie pytasz,Ty nam pomagasz! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja kochana, powoli wszystko idzie w dobrym kierunku! Teraz wróciłam z biegania. Czuję taki przypływ mocy, że dam radę ze wszystkim! Dzięki Wam!

      Usuń
  4. To nie prawda, że już na zawsze po zakończeniu diety należy odżywiać się nie wiadomo jak dietetycznie. Ja jem normalnie już od ponad roku, wcześniej się odchudzałam, ale ćwiczenia i dieta nie wciągnęły mnie aż tak bardzo aby całkowicie zmienić mój styl życia... Nie wróciłam do starych nawyków, ale wystarczy, że zrezygnowałam z nocnego objadania się, bo przez to tyłam, a zaczęłam jeść śniadania, które wcześniej omijałam. Jem normalnie nie patrzę czy mąka jest biała czy ciemna, chleb mam ochotę jem biały lub czarny, ziemniaki tak, ale bez udziwnień tylko z koperkiem, lody, ciastka, krakersy, fast food wszystko w normalnych ilościach i jakoś nie tyję. Skończyłam z ćwiczeniami, umiarkowanie się ruszam. Czyli można NORMALNIE JEŚĆ i nie tyć. Nie nakłaniaj każdego, że po schudnięciu trzeba i tak dalej trenować i zdrowo jeść. Można odżywiać się tak jak przeciętny Polak bez żadnych udziwnień i nie tyć. Najważniejsze to małe porcje, śniadanie i nie objadanie się w nocy.. Ot droga do sukcesu.. Jak słyszę, że aby być szczupłym nie pozostaje nic innego jako do końca życia nie wiadomo jak zdrowo się odżywiać i nie wiadomo jak dużo ćwiczyć to się denerwuje, bo wiem, że to nie prawda. Wystarczy tylko znać umiar, można jeść normalnie. Ludzie żyjący przed nami, nasi dziadkowie babcie nie wymyślali z jedzeniem, nie kupowali goi czy chia, a jakoś nie byli grubi. NIe wkręcajcie ludzi, że trzeba zmienić CAŁE swoje życia, aby pozostać szczupłym, bo to nie prawda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje cele, a ja pokochałam zdrowe odżywianie i aktywny tryb życia. Tu naprawdę nie chodzi tylko o ciało, a o radość z każdego kolejnego dnia. :)

      Usuń
  5. O to tak samo jak ja! Już nie wrócę do tego co kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle motywujący i mądry post. Zgadzam się z Tobą w stu procentach. Dzięki Tobie sama zaczęłam pisać bloga motywującego i bardzo mi się to podoba, bo daje mi to kopa do działania, myślę, że jestem przez to lepszą osobą, a na pewno się taką czuję. :)

    Mój blog - klik

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się :) ale w sumie każda motywacja jest dobra, aby zacząć...najtrudniejsze to późniejsze wytrwanie, a jak sama piszesz wzloty i upadki są niestety w to wpisane...:)))
    pozdrawiam cieplutko !

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo motywujący i inspirujący do działania post. :-) Bardzo podoba mi się Twoja bluza. :-) Pozdrawiam!

    http://www.fitnesswomen.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Podniosłaś mnie na duchu :-) Nie daję rady zrobić bikini Ewy i strasznie mnie to zdołowało, ale codziennie trochę więcej czasu na to poświęce i w końcu się uda :-) Kupuję rower i jestem mega podniecona na samą myśl o przejażdżkach ;)! To moja ulubiona forma aktywności :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podniosłaś mnie na duchu :-) Nie daję rady zrobić bikini Ewy i strasznie mnie to zdołowało, ale codziennie trochę więcej czasu na to poświęce i w końcu się uda :-) Kupuję rower i jestem mega podniecona na samą myśl o przejażdżkach ;)! To moja ulubiona forma aktywności :-)

    OdpowiedzUsuń