Martyna vs siłownia

niedziela, lipca 10, 2016

Podsumowanie czerwca zakończyłam pytaniem do Was o siłownię. Czy powinnam zacząć coś nowego, dać sobie szansę raz jeszcze i po prostu spróbować. Postanowiłam zaufać swojej intuicji i w środę wieczorem zameldowałam się na próbnym, darmowym treningu w Platinum Fitness Club w Poznaniu. Dlaczego właśnie tam? Doszłam do wniosku, że:


1. Po prostu mam blisko. 3 minuty drogi pieszo do celu naprawdę motywują do maksymalnego wykorzystania karnetu. 2. To mała, osiedlowa siłownia, w której nie ma aż takiego ruchu. Miejsce idealne, żeby oswoić się ze sprzętem, nauczyć poprawnej techniki, poprosić o radę. 3. Mogłam zakupić karnet na miesiąc bez związywania się długotrwałymi umowami, jak to bywa w sieciowych i znanych klubach. A jak mi się nie spodoba, to co zrobię? Zrezygnuję. 

W sumie to czaiłam się na odwiedzenie Platinum od bardzo dawna. W końcu stało się. Po zwiedzeniu sal treningowych rozpoczęłam trening. Bieżnia, testowanie po kolei maszyn (aż tak zielona nie byłam, kiedyś już miałam krótką przygodę z treningami na siłowni) i końcowe cardio na orbitreku. 
Po godzinie zadowolona wyszłam i... Kolejnego dnia wróciłam po karnet. 

W czwartek nie oszczędzałam sił. Chciałam dać z siebie wszystko. Skutki moich 200% odczuwam w dalszym ciągu (jest niedziela!). Zakwasy dopisują, jeżeli w ogóle można tak powiedzieć. Stęskniłam się za nimi!



Dlaczego zdecydowałam się na tak duże zmiany? Pewnie Ci, którzy mnie lepiej znają, wiedzą, że regularnej aktywności fizycznej i motywacji nigdy mi nie brakowało. Skąd więc pomysł na siłownię? Moim zdaniem warto spróbować czegoś nowego. Domowe treningi z ukochaną Chodakowską dostarczają mi naprawdę mnóstwo pozytywnej energii. Kocham je w dalszym ciągu i nie mogę doczekać się najnowszej Rewolucji, którą zrecenzuję dla Was zaraz po przećwiczeniu. Biegania też nie zaniecham. Za dużo osiągnęłam, żeby teraz po prostu dać sobie spokój. Siłownia będzie urozmaiceniem. Mam nadzieję, że przyniesie dodatkowo wizualne efekty. Może nie są one najważniejsze, ale naprawdę motywują do dalszego działania. 

Wiele razy podkreślałam tutaj, że trzeba od siebie wymagać więcej każdego kolejnego dnia i podwyższać swoją poprzeczkę. Siłownię traktuję jako nowe wyzwanie. Mam zamiar pojawiać się tam chociaż 3 razy w tygodniu. W pozostałe dni będę dzielnie walczyć z Ewką i biegać. Moja wydolność znacznie wzrosła. Nie męczę się już tak jak kiedyś wykonując nawet najbardziej zabójcze kombinacje ćwiczeń.  Moje ciało się przyzwyczaiło, więc postanowiłam zafundować mu nowe ekstra bodźce w postaci większych obciążeń. Oczywiście niektóre programy są dalej wyzwaniem. Ciągle po nie sięgam i nigdy nie przestanę. Jak zniosę nowy plan treningowy? Zobaczymy. Póki co mam bardzo pozytywne nastawienie do sprawy. 

Będę Wam tutaj relacjonować moje poczynania, postępy. Na pewno stworzę posta o tym, co trzeba zabrać idąc na siłownię i jak poradzić sobie z pierwszą wizytą w nowym miejscu. Chcecie wiedzieć coś jeszcze? Dajcie znać!

Buziak ;*



Może Ci się także spodobać:

14 komentarze

  1. Polecam karnet be active, w Warszawie mam do dyspozycji ponad 60 silowni, żadna przeprowadzka nie jest mi straszna,a jak jakis klub mi sie nie spodoba ide do innego (nie ma wymowek!:D) co wiecej również nie wiążą mnie żadne umowy a czasem trafia sie super promocje i takim sposobem za 4mc karnetu zapłaciłam 200zl co sie rowna 50zl/1mc :)
    Jeśli chodzi o Twoje podejście podziwiam,ja wiele razy probowalam zaprzyjaznic sie z silownia i obciążeniami ale za kazdym razem konczylo sie zniecheceniem do uczeszczania. Dla mnie jest to zbyt monotonne i nudne,zajecia fitness czy tez taneczne bardziej do mnie trafiaja! I nie rozbudowuje tak moich mięśni. Niestety jestem tą "szczesciara" której biceps rosnie po jednych zajeciach z 2kg obciążeniem (mowie poważnie xd) takze jestem zwolenniczka cardio.
    Życzę powodzenia i wytrwałości na treningach siłowych :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Be Active już przerabiałam. Najbliższa siłownia była jednak pół godziny drogi od domu komunikacja miejska z przesiadkami. W sumie byłam w klubie maksymalnie raz w tygodniu mając karnet open za 99 zł. Teraz w podobnej cenie mam miesięczną wejściówkę, ale idę 3 minuty. Chciałabym żeby mój biceps trochę urósł! ;) Oddaj geny! Całusy i dziekuje za dobre slowo! ;*

      Usuń
  2. Chodziałam do Platinum i to była REWELACJA!!! (potem sie przeprowadziłam :(! nie wiem czy wiesz, ze mozna tam "zawiesić" karnet jak gdzieś wyjezdzasz na dłuzej lub się rozchorujesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem. Czytałam o tym na stronce. Super opcja, szczególnie teraz, w wakacje. <3 Cieszę się, że byłaś zadowolona. Ja póki co też jestem. Mam nadzieję, że ciągle będę!

      Usuń
  3. Zakwasy powiadasz? Interesujące.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pytanko, co ćwiczyłaś na siłowni? Wcześniej ćwiczyłaś z Ewą i idąc na siłownię było zapewne wiele nowości. Co ćwiczyłaś? :) Pytam z czystej ciekawości, czy pokusiłaś się o trening siłowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że siłowy. Nie wyobrażam sobie chodzoć tam tylko na bieżnie czy orbitrek. Pierwszym razem po prostu siadałam na maszyne, ustawialam, dostosowywalam obciazenie, pytalam instruktora albo innych trenujacych o technike i sprawdzalam swoje możliwości, ramiona, barki, plecy, nogi i pośladki. Wszystko po trochu. Teraz man kilka planów treningowych. Chce je przetestowac. Tak jak mówie, cwicze tam z obciazeniem (maszyny + wolne). Zaczynam rozgrzewka i kończę mniej więcej półgodzinnym cardio. ;)

      Usuń
  5. A mnie właśnie (tak, właśnie przed chwilą :D )zmotywowałaś aby nie zjadać wszystkich ciasteczek jakie dzisiaj upiekłam (meczowe, Ani Lewandowskiej;).
    Każdego dnia wymagać od siebie więcej... W sumie to bardzo mądra dewiza i wcale nie musi oznaczać poświęceń czy strasznych wyrzeczeń.

    I mam pytanie (może ktoś się orientuje) - czy po zwichnięciu kostki 2 tygodnie temu (dosyć bolesnym, z kuśtykaniem i tygodniowym obrzękiem:( można by tak dzisiaj spróbować zrobić Secret?? Jakieś sugestie? :D To już 2 tygodnie bez treningów! (odliczając 1 bieganie, ale to nie był dobry pomysł...)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie polecam, bo nie wyleczysz stanu zapalnwgo do konca. Płyny wraz beda Ci sie zbierać, pojawia sie obrzeki a kostka bedzie bardziej podatna na skręcenie. Moze wybierz ćwiczenia z secretu gdzie nie bedziesz nadwyrezac stawu skokowego np. Partie na brzuch i na boku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za odpowiedź :))
      Cóż... chyba tak będzie trzeba... nie ma treningów to i jeść bardziej się chce z nudów xD a brzuch rośnie ^

      Usuń
  7. Rower, siłownia, a teraz bieganie ;-) Uwielbiam to!

    OdpowiedzUsuń
  8. Super ! Widzę, że też dbacie o swój wiek metaboliczny, pamiętajcie ! dieta i trening !!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę przyznać, że ciężko mi się wybrać na siłownię, póki co pozostaję przy jeździe na rowerze... systematycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny sposób na motywację. Myślę, że jeden z najbardziej skutecznych - szukanie za i małych celów realnych w osiągnięciu. Szanuję! :)

    OdpowiedzUsuń