Subiektywnie i frustrująco

sobota, lipca 30, 2016

Ile razy miałaś już uczucie, że to wszystko naprawdę nie ma już sensu. Efektów brak, motywacja spadła... Wszystko, w co do tej pory wierzyłaś wydaje się głupie. Wszystkim dookoła idzie przecież tak wspaniale. Wszystkim, tylko nie Tobie. Tobie nie wychodzi nic. Nigdy niczego nie robisz w 100% dobrze. Miewasz takie myśli? Jeżeli tak, to dobrze trafiłaś. Mi zdarzają się średnio co drugi dzień! Szczególnie po przejrzeniu niektórych profili w mediach społecznościowych...

Z perspektywy czasu wiem, że każdego dnia idę do przodu. Robię krok w stronę postępu. Ciężko jest mi jednak czasem zaakceptować tempo zmian. Jestem niecierpliwa i wszystko chcę mieć tu i teraz. Często wpadam w błędne koło. Obserwuję na Instagramie naprawdę wiele motywujących mnie użytkowników, jednak prawa jest taka, że niektóre wpisy działają na mnie całkowicie odwrotnie. Nie zależy mi na wyglądzie aż tak bardzo, jednak czasem czuję na sobie ogromną presję. Hasła: 100 % albo nic zamiast zagrzać do działania sprawiają, że tracę chęć.Czemu? Bo uświadamiają ogrom pracy, który mnie jeszcze czeka i piętnują każdy najmniejszy błąd, który popełniłam. Jak dieta będzie dopięta na 80% to przecież też nie będzie tragedii! Najważniejsze, żeby każdego kolejnego dnia było lepiej. Ostatnio postanowiłam trochę ograniczyć swój kontakt z tym idealnym instaświatem. Szczerze mówiąc byłam bombardowana sześciopakiem, perfekcyjnym śniadaniem, obiadem, kolacją i wszechobecnymi zdjęciami z treningów 24/7. Czytałam opisy i sugerowałam się nimi od czasu do czasu. Sama sporo publikuję, wiem. Stawiam jednak na dobre i zdrowe przede wszystkim podejście. Nie chcę popadać w paranoję, naprawdę. Nie przygotowuję się do zawodów w kulturystyce. Chcę być zdrowa, Ty powinnaś mieć ten sam cel. Może też czujesz się przeciążona wszechobecną motywacją i masz dość sprzecznych informacji płynących z każdej strony?  Gubisz się?
Witam w klubie.

Jak zaczynałam swoją przygodę ze zdrowym stylem życia moda była całkiem inna. Kiedyś rano na portalach królowały kolorowe owsianki i omlety. Teraz prym wiodą jajka i inne dania, głównie białkowo- tłuszczowe. Jeszcze rok temu mówiło się o tym, aby owoce jeść w pierwszej połowie dnia. Teraz cieszą się one większą popularnością wieczorną porą. Laktoza i gluten to teraz generalnie zło najgorsze. Co z tym fantem zrobić? Próbować i znaleźć sposób na siebie. Wiele razy Ci już tłumaczyłam, że jesteś wyjątkowa. Twój organizm funkcjonuję trochę inaczej niż wszystkie inne. Nie ma jednego złotego środka.

Jeżeli mnie znasz, to wiesz, że lubię raz na jakiś czas rzucić sobie jakieś wyzwanie. Przez dwa tygodnie jadłam rano białkowo- tłuszczowe śniadania. Ich idea jest taka, że dają uczucie sytości na dłużej. Mięso, jaja, ryby i warzywa to główne pozycje na śniadaniowych top listach w ostatnim czasie. Czy ja poczułam jakąś zmianę? Niestety nie. Mój brzuch już wie, o której dostanie następną porcje paliwa. Głodniał tak samo po jajecznicy i po owsiance. Ciężko mi było też uzyskać uczucie sytości. Do jajecznicy zwykle dokładałam kromkę chleba lub inne źródło węglowodanów, które mnie poniekąd zapychało. Tu jednak starałam się tego nie robić.  Po dwóch tygodniach jajka wychodziły mi już bokiem, a na inne kombinacje jakoś nie miałam ochoty. Odpuściłam nie tylko z tego powodu. Zaczęłam częściej (prawie codziennie!) trenować rano, bo wieczorami pracowałam. Trening bez naładowania węglowodanami? Nie ma opcji! Jeżeli jednak Ty spróbowałaś i pasuje Ci to wyjście, cieszę się! Zauważasz pozytywne skutki zmiany? Napisz mi o nich koniecznie. Jeżeli chcesz spróbować, daj sobie szansę. A może akurat coś pozytywnego się zadzieje? Warto próbować! Ja będę próbować w dni nietreningowe lub takie, kiedy trening będzie zaplanowany na wieczór. Może jeszcze zmienię zdanie.

Jest jeszcze coś, o czym chciałabym tu napisać. Chodzi o dietę i jej rozpisywanie. Wiele osób pytało mnie, czy mogłabym rozpisać im spersonalizowaną dietę. Moja odpowiedź zawsze jednak jest, była i będzie przecząca. No chyba, że w jakiś magiczny sposób stanę się dietetykiem za kilka lat, czego wcale nie wykluczam. Wracając do tematu- nie podejmuję się tego nie dlatego, że nie chcę komuś pomóc. Stworzenie odpowiedniego planu żywieniowego wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Nie mam wiedzy, kompetencji. Doświadczenia też mi brakuje. Naprawdę nie chciałabym mieć czyjegoś zdrowia w swoich rękach. Krew mnie zalewa jak widzę, kto oferuje tak zwaną współpracę. Często są to dziewczyny, które same cały czas korzystają z diet rozpisanych przez trenerów. Nie grajcie ze swoim zdrowiem i powierzajcie je tym, którzy naprawdę będą potrafili Wam pomóc. Takie osoby też można znaleźć. Nie będę rzucać tu nazwami i linkami. Nie chcę nikomu zrobić reklamy, z nikogo nie chcę też robić sobie wroga.



Może i jest tu trochę chaosu. Może przesadziłam. Chcę jednak być szczera, bo jestem u siebie. Chcę, żeby zdrowy styl życia był dla Ciebie przyjemnością, a nie sumą nakazów i zakazów. Ciesz się każdym dniem, każdym posiłkiem i treningiem. Bardziej ciesz się jednak obecnością bliskich, rodziny, przyjaciół i rozwojem własnych pasji. Żyj z dnia na dzień, nie z treningu na trening. Żyj pełnią życia, a nie z zegarkiem w ręku- od pierwszego do drugiego śniadania. Wyrzuć to, co Cię drażni. Szukaj wartościowych motywacji, które nie będą wywierać na Tobie presji i powodować poczucia winy. Nigdy nie zapominaj o tym, że robisz to dla siebie. Bądź sobą i wytycz własną ścieżkę do sukcesu!

Buziak ;*












Może Ci się także spodobać:

21 komentarze

  1. Zgadzam się z Tobą w 100%. Media społecznościowe strasznie promują ciągle treningi, fotki super fit, piękne posiłki i aż człowiek czuje się gorzej zamiast lepiej!! Ze tak powiem gorszy! Życie składa się nie tylko z siłowni i pięknego stroju! Zapominamy o tym. Ja też się łapie na tym choć jestem dopiero na początku drogi... Która w połowie składa się z błędów i porażek. Ale takie życie. Pozdrawiam ����

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jestem pewna, że świetnie sobie poradzisz i wkręcisz się na dobre! ;*

      Usuń
  2. A już myślałam że tylko mnie dopada taka frustracja, mam identycznie z każdej strony atakowani jesteśmy fit śniadaniem, 2 śniadaniem obiadem, podwieczorkiem, kolacją. Zdjęciami z siłowni z komentarzem a ty już dzisiaj ćwiczyłeś rusz się. A kiedy dopada cię słabszy dzień, brak chęci na cokolwiek i zżera cię stres to stresujesz się jeszcze tym że "powinieneś zrobić trening" "powinieneś trzymać się makro mikro i czegoś tam jeszcze" i poczucie winy. Martyna super post. Dbajmy o to żeby nie zwariować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana! ;* Zdrowe podejście górą! Dobrze, że obie mamy takie samo nastawienie! :)

      Usuń
  3. Super post! zgadzam się w 100%! Tak samo mnie to przeraża, znam nawet czternastolatki układające diety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak! I to jesr fenomen... Przeraża mnie to.

      Usuń
  4. Tego mi brakowało!!! Zdecydowanie się zgadzam, od dawna trenuję, zdrowo się odżywiam, kocham gotować i od pewnego czasu mam insta.. Fakt, pełno tam motywacji, ale czasem można się tak zdołować. Codziennie ćwiczę, próbuję nowych przepisów, ale jakoś zdjęcia żadnego nie wstawiłam, a czuję jakąś presję, że powinnam. Jeszcze raz brawa za mega pozytywny wpis!<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstawiaj! Ja bym chętnie obserwowała kogoś, kto ma takie samo podejście jak ja!

      Usuń
  5. Zawsze można liczyć na Ciebie!!! Jakbyś mnie znała, zawsze wiesz kiedy i co napisać :-* czegoś takiego potrzebowałam przeczytać a tu.
    .. Buuumm! Martynka pisze :-* dzięki bardzo :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może znam? ;* ściskam kochana i do następnego!

      Usuń
  6. Dziękuję Ci za ten post :)Potrzebowałam go właśnie teraz <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Odkąd zaczęła się moda na bycie fit ludzie zaczęli trochę przesadzać. Z jednej strony to super, że zwraca się większą uwagę niż kiedyś na to co ląduje na talerzu. Z drugiej przeraża mnie to, że jak ktoś wstawi zdjęcie płatków kukurydzianych lub użyje mąki pszennej to od razu sypie się fala komentarzy typu "to nie jest zdrowe" "prowadzenie konta typu fit zobowiązuje do nie wstawiania takich rzeczy" itp Powoli ludzie zapominają co jest najważniejsze- ZDROWIE, a nie to kto ma najbardziej krągłe pośladki czy bardziej zarysowany sześciopak. Nie ma znaczenia czy ktoś je więcej węglowodanów czy białek, bo jak napisałaś każdy organizm jest inny. Bardzo mądry i podnoszący na duchu wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;* miałam małe obawy przed publikacją, a jednak trafiłam w sedno! :) A co do zdrowia-zapominamy czasem o aspekcie zdrowia psychicznego, które czasem potrzebuje oderwania od zdrowej rutyny! :)

      Usuń
  8. Hej :) Od niedawna oglądam Twój profil na fb i wchodze na bloga... co do Twojego wpisu - widzę dosłownie takie same cechy u siebie. Najgorsze jest to że to nie tylko odbija się tylko w sferze zdrowego odżywiania i aktywności, ale również w innych dziedzinach mojego życia. Jak widę np. na fb wszystkie znajome, koleżanki i inne które zrobią cokolwiek LEPSZEGO ode mnie to ja automatycznie mam zły humor. I powiem szczerze, często mam załamki bo ktoś już np. jest po weselu, ma lepszą pracę figurę etc.. a ja cały czas czuję się gorsza. Dużo w tej kwestii pomgół mi mój facet, który ciągle powtarza mi, że tak na prawdę wszystko jest zakłamane bo na wszystkie te portale ludzie wrzuciają tylko coś czym tak na prawdę chcą się pochwalić, nikt nie wrzuci zdjęcia jak się np. obżera jak świnia, albo jak ktoś płacze w poduszkę z samotności. A druga sprawa to grunt to nie porównywać się do innych! Można porównywać sie do siebie z wczoraj i jak mówisz codziennie być lepszym, dla siebie, rozwijając się pomalutku ) Pozdrawiam gorąco :) Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana! Wszystko jest tak jak piszesz... Znam takie przypadki, wiem ile trzeba pozować do dobrego zdjęcia... Byle czego nie wstawi nikt. Nawet z durnym omletem trzeba się nieźle namęczyć, żeby przyzwoicie wyglądał... Świat mediów to jedna wielka ściema. Możesz być tam każdym, nie tylko sobą. My musimy patrzeć przez niezły filtr i z przymrużeniem oka na niektóre sprawy, wtedy jest jeszcze do przełknięcia! Buziaki!

      Usuń
  9. Świetny wpis! Trafiłaś w punkt :) Mam wrażenie, że moda na fit zamieniła motywujące "możesz wszystko!" na dołujące "musisz wszystko!". Przecież ta pracująca kobieta z dwójką dzieci już wstawiła na insta zdjęcie z treningu, olśniewa uśmiechem i daje radę, to jak ja, studentka i to bez pracy, mam prawo powiedzieć, że nie daję? To czasem skłania do spięcia pośladków, faktycznie, ale częściej niestety dobija. W zły dzień nie chcemy oglądać, jak to innym wychodzi, a nam nie bardzo. Bo siedzimy zawaleni książkami, bo jesteśmy przemęczeni i zamiast treningu marzymy o łóżku, bo mamy zły humor, bo zwyczajnie raz kiedyś nam się nie chce... Wszędzie pełno perfekcyjnych śniadań, brzuchów i uśmiechów i gdzieś w tym wszystkim chyba zgubiła się myśl przewodnia - że to taki styl życia ma być dla nas, a nie my dla takiego stylu życia... Zapominamy, że każdy może mieć zły dzień, trening możemy, ale nie musimy zrobić, a słodycze też są dla ludzi. Raz jeszcze powiem - super wpis! Fajnie przeczytać, że nie jest się samemu z takimi myślami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak ja się cieszę, że jest nas więcej z takim podejściem! Mało tego- według mnie to jest prawdziwe bycie FIT/ w ciele i w głowie- dziękuje za mega komentarz!

      Usuń
  10. Masz racje.. Ja tez przwstalam obserwować polowe osób na instagramie, które zamiast służyć mojej motywacji to sprawiały, ze tracilam chęć do ćwiczeń, korzystania z życia, radości.. Bo wszystko kręci się wokół fit chorego świata.
    Dla mnie najważniejszy jest zdrowy rozsądek, tak jak mówisz.. Gdybym wiedziała o nim wczesniej, pewnie teraz nie mialabym tylu problemów ze zdrowiem.. :-( cóż ale człowiek uczy się na swoich błędach.
    Pozdrawiam Cie Kochana bardzo mocno! Dziękuje za ten posta! :* :* :*

    OdpowiedzUsuń