Podsumowanie sierpnia

czwartek, września 01, 2016

Jej, ale zleciało. Kolejny wspólny miesiąc minął, sama nie wiem kiedy. Czas na małą sierpniową spowiedź. Był to wspaniały miesiąc, podczas którego naprawdę odpoczęłam. W lipcu praca pochłonęła sporą część czasu wolnego, nie mogłam cieszyć się stuprocentowo długo wyczekiwanymi wakacjami. W sierpniu postawiłam na totalny luz. Jak to wyglądało w praktyce? 


Tatry 

Moje ukochane miejsce w Polsce, w którym każdorazowo czuję się niesamowicie. Kolejne wakacje spędzone w Zakopanym. Po tylu latach nie wyobrażam sobie wakacji bez przynajmniej tygodnia w górach. Nasz urlop trwał 10 dni. Masa kilometrów szlakami górskimi zrobiona, szczyty zdobyte, głowa napełniona wspomnieniami i planami na następny rok. Uwielbiam aktywny wypoczynek, a w górach inaczej się po prostu nie da! Dla takich widoków warto żyć.



Wesele 

Nie wiem czy każdy tak ma, ale dla mnie to ogromne wydarzenie, do którego przygotowuję się solidnie (jak każda kobieta przed poważnym wyjściem) i myślę dużo wcześniej. Taki weekend pozwala odciąć się na moment od otaczającej rzeczywistości, skupić się tylko na dobrej zabawie i zresetować głowę. Nie wiem czy podczas tych dwóch dni nie zjadłam więcej ciasta niż przeciętny Polak w ciągu roku, w sumie mnie to nawet nie interesuje. Było cudownie i już!

Dom 

W sierpniu mało czasu spędziłam w Poznaniu. W sumie dni tam mogłabym policzyć na palach jednej ręki. Jestem w domu i delektuję się chwilami z rodziną i bliskimi, których tu mam. Nawet bieganie po kaliskich ścieżkach cieszy bardziej, a znajome twarze motywują do utrzymania tempa i kolejnych kroków. Małe miasto ma swoje uroki- te na plus i te na minus. Rok akademicki i Poznań dał mi jednak w kość, więc wad nie zdążyłam jeszcze dostrzec.


Trening

Wszystko zgodnie z planem, czasem nawet ponad plan. W Zakopanym też nie dałam za wygraną. Wakacje są po to, żeby spędzać czas na przyjemnościach. Ja do nich zaliczam treningi. Jeżeli więc nie wyszliśmy na dłużej w góry, było ćwiczone. Zajrzyjcie w kalendarz i zobaczcie jak to się poukładało.


Bieganie

No w tym miesiącu nie było już tak źle. Półmaraton mnie trochę zmotywował i po powrocie z gór wzięłam się w garść i doszłam do wniosku, że znowu to lubię. Wszystko siedzi w głowie. Teraz będzie chłodniej, więc na pewno kilometry pójdą w górę. W sierpniu wpadły w sumie prawie 32 km. Biorąc pod uwagę fakt, że zaczęłam biegać dopiero w drugiej połowie miesiąca, jestem naprawdę zadowolona!


Dieta

Tak jak ostatnio zauważyliście, po dwumiesięcznej eliminacji nabiału powoli do niego wracam. Póki co nie odczuwam dyskomfortu, zobaczymy jak to pójdzie dalej. Zjadam tony owoców sezonowych i nie czuję się źle w tego powodu. Nie potrafię sobie odmówić śliwek, malin czy borówek. Trzeba korzystać, bo skończą się zanim się zorientujemy!








Przed nami wrzesień, dla wielu czas powrotu do normalności po wakacyjnym wypoczynku. Ja mam jeszcze miesiąc, jednak już czuję na plecach oddech zbliżających się kolokwiów i zaliczeń. Korzystam z ostatniego luźnego miesiąca. Myślę, że jest to dobry czas na wprowadzenie zmian, realizację planów, które tak długo odkładałyśmy. Nowy rok szkolny/ akademicki, nowy sezon w pracy, nowa Ty? Pomyśl o tym! Idealniejszej pory nie znajdziesz! Może jakieś wspólne wyzwanie?

Buziak ;*



Może Ci się także spodobać:

3 komentarze

  1. apetyczne śniadanka, ja w październiku jadę w tatry, super zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze.. Jesteś tak cudowną osóbką! Chociaż Cię nie znam :) Motywujesz mnie zawsze, o każdej porze dnia, swoimi wpisami, radami, podejściem do życia! :* :* Czasami potrzebuję kopniaka w dupę, a na Ciebie zawsze można liczyć :) Dziękuję!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałaś bardzo intensywny miesiąc, ale jakże przyjemny!
    Wędrówki w górach czasem mogą dać w kość, ale to taki przyjemny wysiłek :-) Tym bardziej, że widoki są wyjątkowe...

    Pozdrowienia! :-)

    OdpowiedzUsuń