Metamorfoza Justyny

sobota, października 15, 2016

Jak najlepiej zacząć weekend? Od motywacyjnego kopniaka! Dziś mam dla Ciebie krótką historię Justyny, z której naprawdę wiele możesz się nauczyć.



Mimo tego ze podobno nie powinnam, od dziecka miałam masę kompleksów. Nie mogłam sobie z nimi poradzić bardzo długo. Utrudniały mi one codzienne życie i kontakty międzyludzkie. Już w gimnazjum zaczęłam się interesować tematyka fit. Teraz wciągnęła mnie ona bardzo i dzień przejrzenia ulubionych stron z propozycjami zdrowych posiłków i motywacją, to dzień stracony. Wszystkie metamorfozy zmotywowały mnie do walki. Podczas wakacji w 2015 schudłam w 2 miesiące prawie 10 kg. Efekt wizualny był oszałamiający. Jednak osiągnęłam go niezbyt zdrowo- głodówką i niezbyt długo mogłam się cieszyć nowym ciałem. Kilogramy wróciły bardzo szybko. Cały czar prysł, ale ze ja starałam i nadal staram się nie poddawać. Po maturze zaczęłam się zdrowo odżywiać i ćwiczyć. Bardzo spodobał mi się "Skalpel" i regularne robienie brzuszków. Próbowałam biegać, ale jak na razie to nie jest moja bajka. Czasem kręcę hula-hop'em. Nie głoduję, jem zdrowo i pełnowartościowo. Czasem pozwalam sobie na małe odstępstwa. Ważne jest to, ze nie zwracam już uwagi na kg. Mam 174 i wasze 65 kg. Ktoś powie: "Co to za zmiana!", jeśli schudłam jedyne 4 kg. Dajcie mi szansę i oceńcie efekty po zdjęciach. Ja je widzę i czuję. Walczą dalej, by w lato w końcu z duma pokazać się w bikini. Nie poddawajcie się nigdy i walczcie ze mną!

Co myślisz? Jakieś nowe przemyślenia wysunęły się podczas lektury tego tego tekstu? Może w końcu weźmiesz się za pracę nad sobą na poważnie, na spokojnie i na zawsze? Justyna zauważyła błąd i go wyeliminowała. Zrób to samo! Koniec z głupotami! 

Justynka, gratuluję. To nie TYLKO 4 kg, a aż 4 kg! Waga nie jest wcale miarodajna. Tylko Ty ją znasz i tylko Ciebie może ona interesować. Cyferki nigdy nie oddają naszego wyglądu. Prawdę widzimy w lustrze. Najważniejsze jest to, aby dobrze się czuć w swoim ciele, Ty już to osiągnęłaś. Walcz dalej o swoje marzenia i idź do przodu z podniesioną głową. Pięknie jest! 

Więcej o bohaterce dowiesz się na jej blogu:justynakozlowska.blogspot.com


Chcesz mi pomóc udowodnić Justynie, że 4 kg to całkiem sporo? Zostaw w komentarzu dobre słowo!

Buziak :*

Może Ci się także spodobać:

8 komentarze

  1. wow, zupełnie inne ciało, brawo, gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  2. zmiana jest bardzo widoczna mas swietnie zarysowane miesnie! brawo!
    P.S. Martyna jak to jest teraz u Cb pytam bo wiem,ze tez cwiczysz z Ewa. Ja wazylam 54 kg i nigdy sie nie odchudzalam kiedy zaczelam cwiczyc z Ewa teraz waze 60kg szczerze przerazilam sie ostatnio jak weszlam na wage,niby wiem ze nie powinno sie nia sugerowac ale ta 6 z przodu przyznam troche mnie zdziwila..nigdy tyle nie wazylam. Czy mozliwe zeby az tak poszlo mi w miesnie? zauwazylam zarys na brzuchu nogach i rekach ale az tyle? w ubrania sie mieszcze nosze taki sam rozmiar jak nosilam XS-S w udzie tylko zwiekszylo mi sie o cm wiecej mialas podobnie moze?pozdrawiam
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to zupełnie normalne, dlatego Ewa każe się mierzyć, nie ważyć. Mięśnie są cięższe i stąd możliwy wzrost wagi. Ile już ćwiczysz i w jakim momencie cyklu miesiaczkowego stanelas na wage?

      Usuń
  3. Super to wygląda. Ja sama się odchudzam na diecie ułożonej przez dietetyka i na takim planie treningowym, który można robić w domu bez użycia przyrządów(macie go tutaj). Mam nadzieję, że osiągnę podobne rezultaty. Na razie jest nieźle ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. kurcze, pewnie, że sporo. Zwłaszcza, że mięśnie ważą więcej niż tłuszczyk o czym warto pamiętać

    OdpowiedzUsuń
  5. Oby tak dalej... staraj się nie patrzeć na wagę bo nie ona jest najważniejsza, tylko jak wygląda Twoje ciało :) gratuluje efektów i życzę Ci osiągnięcia zamierzonego celu :)

    OdpowiedzUsuń