Dziś jest dobry dzień na spełnianie marzeń!

piątek, listopada 25, 2016

Wydaje mi się, że dawno nie dostałaś ode mnie porządnego kopa z dobrą energią. Dziś naprawdę mam dzień, w którym chciałabym Ci go dać. Chcę Ci udowodnić, że naprawdę masz naprawdę więcej siły na wszystko niż Ci się wydaje. Musisz tylko w to uwierzyć! Opowiem Ci o sobie, tak od serca.


Moje życie to nieustanna droga pod górkę. Piszę to z pełną świadomością. Pewnie uznasz, że nie mam na co narzekać. Wymarzone studia, praca w kierunku, w którym się kształcę, chłopak, wspaniała rodzina, przyjaciele i mnóstwo czasu wolnego. Celowo podkreślam to słowo, bo to Tobie się tak wydaje, a niekoniecznie tak jest. Obowiązków mam tyle, że spokojnie mogłabym obdzielić nimi całą grupę na studiach, której jestem starostką. Nikt by się nie nudził. Wychodzę z domu obładowana jak wielbłąd o 7:30 (i zwykle spóźniam się na tramwaj, i na zajęcia...), z drugim śniadaniem, czasem obiadem, kawą i herbatą. W poniedziałki i środy trzymam też w zębach torbę na siłownię z ręcznikiem, kosmetyczką i klapkami w pakiecie. Wracam o 18:30, czasem później. Jeżeli uda mi się wcisnąć trening między zajęciami, wieczorem jestem wolna. Jem, robię dzbanek herbaty, zapalam świeczki i zabieram się za naukę. Na moich studiach jej także nie brakuje. Przypominam, że studiuję lingwistykę stosowaną. Jestem na specjalizacji translatorycznej. W wolnych chwilach zwykle po prostu tłumaczę zdania, teksty, wypowiedzi z niemieckiego lub na niemiecki. Czasem ponarzekam, ale wiem, że jestem dokładnie w tym miejscu, w którym chcę być.



Trenuję 5-6 razy w tygodniu, średnio minimum godzinę dziennie. To taki czas dla mnie, hobby. Są dni, w których wolałabym wziąć ciastka, koc i książkę. W siódmy dzień w tygodniu tak właśnie robię. Sięgam też po pizzę, lody, czy burgera. Nie mam wyrzutów. Życie jest za krótkie. Najważniejszy jest balans.

Staram się nie pracować w weekendy. Do książek zaglądam ewentualnie w niedzielę po południu. No chyba, że jest coś, co spędza mi sen z powiek. Spędzam je z rodziną, z chłopakiem lub z przyjaciółmi. To czas psychicznego odpoczynku, wyciszenia i regeneracji, którego bardzo potrzebuję. Staram się twardo stąpać po naszej planecie. Mam jednak chwile zwątpienia. Zastanawiam się, czy to wszystko ma sens. Inni mają łatwiej, nie zamieniają swojego życia w tor przeszkód tak jak ja. Ja liczę jednak gdzieś w głębi serca, że wszystko się kiedyś opłaci. Każda praca, tak jak trening, gwarantuje nam efekty. Czasem musimy poświęcić im trochę więcej czasu. Są one jednak wprost proporcjonalne do naszego zaangażowania.

Co jest kluczem sukcesu? Jak osiągnąć taki stan świadomej samorealizacji, znaleźć balans?


Wydaje mi się, że po prostu pewne rzeczy powinnaś przewartościować. Zacznij od ludzi, którym poświęcasz sporo czasu, a Ci wcale go nie doceniają. Czasem warto zbudować wokół siebie mur i przez bramę wpuszczać tylko tych, którzy na to zasługują. Gdybym chciała wymienić wszystkich, którzy w jakiś sposób mnie skrzywdzili, dnia by mi chyba nie wystarczyło. Nie chcę nawet do tego wracać. Nauczyłam się świadomie izolować od toksycznych wpływów.  Los postawił na mojej drodze kilka takich osób, dla których i z którymi pojechałabym na koniec świata, które w potrzebie są dla mnie i dla których ja chcę być. Świadomość posiadania przyjaciela jest bezcenna. Zastanów się nad tym.

Przemyśl także, co jest dla Ciebie najważniejsze. Zastanów się, na czym naprawdę Ci zależy, w jakiej roli chcesz się spełniać. Ja chcę po prostu być szczęśliwa i czerpać z życia garściami. Chcę żyć tu i teraz i myśleć jednocześnie pozytywnie o przyszłości. Chcę zaplanować to, co da się zaplanować. Chcę mieć pod kontrolą to, co da się kontrolować. Jestem jednak świadoma, że pewnych spraw nie przeskoczę i głową muru nie przebiję. Ten ostatni tekst powtarzała mi mama w podstawówce jak coś nie szło po mojej myśli. Mała Martynka była bardzo zdeterminowana, podobnie jak ta dorosła. Obu sprzyjało i sprzyja nadal szczęście. Czasem mam wrażenie, że dokonuję niemożliwego. Czasem wychodzę obronną ręką z sytuacji bez wyjścia.

Odpowiednie nastawienie naprawdę wiele ułatwia. Ja staram się zawsze widzieć szklankę do połowy pełną. Często daję się ponieść emocjom, chwili. Nigdy nie żałowałam decyzji, które podjęłam spontanicznie. Nie szukam dziury w całym, nie doszukuję się drugiego dna. Od początku do końca robię swoje, bez wymówek. Wiem jednak, kiedy gra przestaje być warta świeczki. Czasem odpuszczam.

Też mam załamania, kryzysy. Też zdarza mi się złapać przeziębienie, wirusa czy po prostu odczuć potrzebę natychmiastowego odpoczynku. Wiem kiedy mój organizm się buntuje. Potrafię odróżnić te sytuacje od silnej grawitacji wytwarzanej przez moje łóżko, czyli po prostu odrzucić lenistwo. Postaraj się opanować tę trudną sztukę.

Nie piszę tego wszystkiego, żebyś napisała mi tu, że mnie podziwiasz. Naprawdę tego nie potrzebuję. Chcę Ci po prostu pokazać, że naprawdę wszystko da się zrobić. Wystarczy odpowiednie nastawienie i dobry plan. To Ty znasz siebie najlepiej. Wiesz co motywuje Cię do działania, na co reagujesz dobrze, a co wprawia Cię w złość i budzi negatywne uczucia. Ty masz być w centrum uwagi. Środków do osiągnięcia celu jest mnóstwo, nie ma jednego, uniwersalnego. Szukaj, próbuj, a na pewno znajdziesz.

Bądź świadoma tego, że nikt nie przeżyje za Ciebie Twojego życia. Nikt nie zwróci straconych chwil, nie cofnie czasu. Weź każdy dzień świadomie w swoje ręce, wstawaj z determinacją i kładź się do łóżka z satysfakcją. Bądź z siebie dumna i sobie wdzięczna za to, co udało się zrealizować. Nie rozpamiętuj błędów. Po prostu ich nie powtarzaj. Uwierz, że dasz radę tak, jak ja uwierzyłam. Uwierz w siebie!

Pamiętaj, w razie pytań na pewno jest ktoś, kto Ci pomoże. Ja też jestem i też pomogę. Po prostu pisz.

Buziak ;*









Może Ci się także spodobać:

5 komentarze

  1. Martyna.. jakbym czytała swój tekst ;) Może nie mam aż tak napiętego grafiku, ale w 100% zgadzam się z tym, że dużo zależy od naszego podejścia. Czasami ludzie nawet na odległość wyczuwają nasz nastrój- co jest dziwne- ale tak jest i już. Z dobrym nastawieniem naprawdę wszystko układa się "sano". :)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatni akapit pozostanie ze mną na zawsze <3 Dziękuję<3 Też uczę się zauważać szklankę do połowy pełną,ale czasami mam ochotę wyrzucić książki ławkę i siebie przez okno sali chemicznej( lub biologicznej- jak kto woli) :) Całus<3 Życzę Ci udanego odpoczynku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo wartościowy post :D Trzeba iść do przodu i nie rozpamiętywać błędów... A tak z ciekawości, na czym polega Twoja praca? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej!
    Niedawno natknęłam się na Twój blog i zawzięcie go czytam. :)
    Mam do Ciebie pytanie. Które z programów Ewy Chodakowskiej najmniej obciążają kolana? 5 sierpnia przeszłam zabieg rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego w prawym kolanie i usunięcia rogu tylnego łąkotki, w związku z czym nie mogę nadwyrężać kolan. Póki co ćwiczę z Turbo Wyzwaniem, bo nie ma tam dużo wyskoków, a tego najbardziej wykonywać nie mogę. Np. Turbo Spalanie odpada, bo są tam wyskoki do przodu (chodzi mi już o pierwszą rundę), jak i Skalpel Wyzwanie nie jest niestety dla mnie. :c

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rewelacyjne podejście gdzie treningi są Twoim hobby! Mam nadzieje, że swoją pozytywną energią zarazisz jak najwięcej osób i że nigdy Ci jej nie zabraknie!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń