Goniąc marzenia- warsztaty w Gdańsku

niedziela, stycznia 29, 2017

Pędzę przez to moje życie. Sama nie wiem kiedy tygodnie uciekają mi jeden po drugim. Wstaję na angielski w poniedziałek z nietęgą miną i po chwili wychodzę z piątkowych zajęć z uśmiechem na twarzy. Tydzień temu też wyszłam. Po wyjściu z uczelni wsiadłam w tramwaj i pojechałam na dworzec, usiadłam w pociągu i ruszyłam po nowe przygody. 




Wyjazd był oczywiście dokładnie zaplanowany. Jego termin narzuciła Ewa Chodakowska, umieszczając na swoim fanpage'u na Facebooku listę miast z terminami warsztatów Be Active powered by Nałęczowianka. Po październikowym spotkaniu w Poznaniu przyszedł czas na Trójmiasto i zwieńczenie pierwszego miesiąca nowego roku solidnym treningiem. Jeżeli jesteś tu ze mną od jakiegoś czasu, wiesz, że jeżdżę za Chodakowską. Tak przynajmniej moje poczynania komentują niewtajemniczone osoby trzecie. Jest w tym trochę prawdy. Ujęłabym to jednak trochę inaczej...



Warsztaty to niesamowita przygoda, której życzę każdemu. To dzień, w którym bardzo wiele można sobie udowodnić, można przełamać się, pokonać słabości i wyjść ze swojej strefy komfortu. Dla mnie jest to także okazja na spotkanie z osobami, z którymi niestety nie jest mi dane spotykać się każdego dnia, z moimi bratnimi duszami, przyjaciółmi, osobami, które poznałam dzięki treningom, warsztatom, dzięki Ewie Chodakowskiej. W tym jednym dniu jesteśmy tylko ze sobą i tylko dla siebie. Każda z nas zapomina o problemach dnia codziennego. Warsztaty to taki pretekst, aby wyskoczyć z codzienności, wsiąść do pociągu, przejechać setki kilometrów i naładować baterie na dalsze działania.



W piątek wieczorem Pauli odebrała mnie z dworca. Nie widziałyśmy się ponad dwa miesiące. Tematy się nie kończyły, jednak koło 2:00 w nocy obie doszłyśmy do wniosku, że prśzydałoby się zregenerować chociaż częściowo przed jutrzejszym wyciskiem.

Delikatnie zaspałyśmy.

Szybko zjadłyśmy solidną porcję owsianki, spakowałyśmy torby i pudełka z jedzeniem i ruszyłyśmy do Gdańska. Tam czekała na nas nie tylko długa kolejka, ale także wspaniałe #mygirls! Rozmowy, uśmiechy, uściski, zdjęcia... Czas biegł tak szybko.

Po chwili wybiła 12:00 i na scenę wbiegła Ewa Chodakowska. Wspaniała kobieta, której ja będę wdzięczna do końca życia za to, co zrobiła dla mnie i tysięcy innych kobiet! Każde spotkanie z nią napawa mnie ogromną motywacją do działania i dobrą energią. Zawsze usłyszę to, co akurat chciałabym usłyszeć. Każdemu życzę możliwości poznania trenerki osobiście, uściskania jej i poczucia mocy treningu na żywo!

A trening w Gdańsku był wyjątkowy... Wraz z #mygirls miałyśmy zaszczyt wykonać go na scenie! Tam nie ma taryfy ulgowej, nie można się poddać, odpuścić, ćwiczyć niedokładnie i nie na 100%. Trzeba dawać z siebie wszystko, bo stoi się twarzą w twarz z całą halą współtrenujących osób i obok bacznie obserwującej Ewy. Presja? Nie! Motywacja!

Po treningu Ewa naładowała wszystkie uczestniczki mobilizującą do działania rozmową. Wypowiadane przez nią słowa uświadomiły mi, że jestem bardzo szczęśliwą osobą. Jestem w takim miejscu w swoim życiu, na które z nikim bym się nie zamieniła. Zrozumiałam jak wiele mam, doceniłam to, co udało mi się osiągnąć i nabrałam wiatru w żagle i energii do dalszego spełniania marzeń! Mam w sobie w końcu MISTRZA!

Po krótkiej przerwie przyszedł czas na kolejne treningi. Daria, Lelek, Tomek i Krzysiek. Daria pokazała nam sporo fajnych ćwiczeń i świetnie wytłumaczyła ich technikę. Lelek wprawił pośladki w #PUPApain, który czułam jakoś do czwartku (a warsztaty były w sobotę!). Uwielbiam jego treningi na warsztatach. Każdy ma formę zabawy, która bardzo angażuje wszystkie mięśnie do pracy. Tomek Choiński to istny wulkan energii i jak zwykle wycisnął z nas siódme poty. Przetrwanie jego treningu, który jest zawsze pod koniec spotkania, jest nie lada wyzwaniem. Tego jednego dnia granice jednak nie istnieją i nasze ciała mogą o wiele więcej. Na końcu chwila rozluźnienia i jogi z Krzysiem. Piękne zakończenie sesji treningowej, możliwość wyciszenia, podziękowania sobie, pogratulowania i zminimalizowania zakwasów! Uwielbiam!



Nie ma warsztatów bez zdjęć i autografów. Każdy oczekujący wpisu, podpisu czy dedykacji otrzymał ją! Taka książka z podpisem autorki na okładce lub płyta z odręcznie napisanym mobilizującym hasłem naprawdę motywuje do działania. Ja obiecałam sobie, że z każdych warsztatów przywiozę selfie z ukochaną Ewą Chodakowską, abym kiedyś mogła zrobić wielki kolaż, czyli 50 twarzy...
Moja kolekcja stale wzrasta. Ważniejsza niż zdjęcie jest dla mnie jednak możliwość spojrzenia Ewie prosto w oczy, możliwość wyszeptania DZIĘKUJĘ, uścisku i kopniaka skłaniającego do dalszego konsekwentnego działania.



Piękne chwile mijają błyskawicznie. Całodzienne warsztaty kończą się zdecydowanie za szybko. Pozostaje tylko czekać na następne!

Aby przedłużyć spotkanie wybrałyśmy się jeszcze z najwspanialszymi wojowniczkami na pyszną kolacje. Czasu jak zwykle było za mało, aby wyczerpać każdy temat. Z lekkim niedosytem rozstałyśmy się, bo kolnego dnia każda z nas wsiadała w inny pociąg i jechała w innym kierunku...

My wróciłyśmy do Pauli. Poprzeżywałyśmy jeszcze cały wieczór i zaplanowałyśmy kolejny i ostatni wspólny dzień, który musiał być oczywiście aktywny!



Od zawsze marzyło mi się bieganie nad morzem. Nigdy niestety nie udało mi się tego marzenia spełnić. W niedzielę rano pomimo okrutnych zakwasów ubrałyśmy biegowe buty i ruszyłyśmy do Gdyni! Trzeba było rozbiegać przyjemny ból. 11 km wpadło sama nie wiem kiedy! Każdy kolejny krok był przyjemniejszy i łatwiejszy od poprzedniego. Bałyk sprzyjał, a inni biegacze na Bulwarze motywowali! Kolejny cel udało się osiągnąć. Dziękuję za wspaniałe chwile Pauli!



Po południu niestety czas w Trójmieście się skończył. Wsiadłam w pociąg i wróciłam do Poznania. Dziękuję wszystkim, dzięki którym miniony weekend był tak wyjątkowy. Dobrze jest mieć wspaniałych ludzi wokół siebie!



Jeżeli się wahasz, zastanawiasz czy dasz radę i bijesz z myślami, czy kupić bilet na kolejne warsztaty w Twoim mieście, czy odpuścić, moje zdanie na ten temat chyba znasz. Nie ma czego przemyślać. Wspomnienia są bezcenne. Pozwól sobie przeżyć coś wspaniałego i goń swoje marzenia! Jesteś szybsza niż Ci się wydaje!

Buziak ;*

P.S. Odwiedźcie bloga Pauli-www.healthy-click.pl





Może Ci się także spodobać:

0 komentarze