Wyzwanie 2017- siłownia!

piątek, lutego 03, 2017

Obiecałam Wam co jakiś czas zdać relację na temat moich wzlotów i upadków na siłowni. Póki co niestety idzie mi całkiem nieźle. Dlaczego niestety? Bo zdaję sobie sprawę, że przynajmniej jedna osoba, która to czyta, w głębi duszy wyczekuje mojej porażki. No cóż, jeszcze nie tym razem!




Jakoś od miesiąca działam z nowym planem. Dzielnie trzy razy w każdym tygodniu stawiam się na treningu. Czasem chce mi się bardziej, czasem mniej. Jestem jednak osobą, która zawsze stara się trzymać planu i założeń. W każdej dziedzinie chcę dawać z siebie wszystko. Nie lubię bylejakości. Za tą siłownię i tak zabierałam się wystarczająco długo. Teraz chcę działać konkretnie i sprawdzić na sobie, czy rzeczywiście warto.

Jak wygląda mój plan treningowy?


Tak jak pisałam, ćwiczę w klubie trzy razy w tygodniu. Nowy plan nie zakłada treningów całego działa, a trenowanie poszczególnych partii osobno. Trening zaczynam od 10 minut rozgrzewki na maszynie i około 10 minut rozgrzewki mobilizującej mięśnie i stawy do pracy. Dwa z trzech treningów kończę interwałami, jeden 15 minutowym kardio. Po każdej sesji oczywiście się rozciągam. Poszczególne treningi przedstawiają się następująco:

1.  PUSH- wypychanie ciężaru

Trening klatki piersiowej, barków, tricepsów i brzucha. Moje tricepsy wołają o pomoc w każdy poniedziałek po treningu. Mam je tak słabe, że aż mi wstyd. Jednak jestem dobrej myśli i za miesiąc lub dwa będzie o wiele lepiej!

2. PULL- przyciąganie ciężarku

Trening pleców, tyłu barków, bicepsów. Kiedyś uważałam, że ćwiczenie pleców po prostu jest bez sensu. Teraz, kiedy widzę postęp gołym okiem w lustrze, jestem tak bardzo zmotywowana do pracy nad nimi! Coś wspaniałego!

3. LEGS

Trening nóg i pośladków. Mój ulubiony i jednocześnie najbardziej wymagający. Martwy ciąg, przysiady ze sztangą... Ach! Lubię i to bardzo!


Mój plan nie jest skomplikowany. Pozwala na szybkie monitorowanie postępów. Wiecie jaką radość sprawia mi dokładanie obciążenia? Jestem dumna, że mogę chwycić cięższe hantle do rozpiętek lub podnieść więcej sztabek na wyciągu. Działanie zgodnie w planek pozwala mi także zaoszczędzić naprawdę sporo czasu. Wiem jakie ćwiczenia mam zrobić, ile serii i powtórzeń powinnam wykonać i ile minut poświęcić na rozgrzewkę i kardio. Nie błąkam się w poszukiwaniu nowych wyzwań. Wszystkie spisane mam na kartce.

Myślałam, że w swój napięty harmonogram nie wcisnę trzech wizyt na siłowni. Okazało się, że dla chcącego nic trudnego. Nie mówię, że jest łatwo. Czasem zaczynam treningi bardzo wcześnie, czasem wychodzę z dużą z torbą na trening i jadę na niego między zajęciami, a pracą lub na okienku. Dzięki temu mam wolne wieczory i mogę poświęcić je na odpoczynek lub na naukę (tak, tak, sesja...).

Wybrałam siłownię, z której wszędzie mam blisko. Dosłownie 10 minut od domu, 10 minut od Uczelni, 10 minut od miejsca pracy. Dzięki temu łatwo jest mi się zorganizować i logistycznie rozplanować cały dzień. Szczerze mówiąc bardzo polubiłam się z moim Jatomi Fitness. O zagęszczonej motywacji w tym miejscu pisałam już wiele razy. Tam po prostu nie wypada odpuścić. Nawet w słabsze po treningu uśmiech nie schodzi mi z twarzy! Jeżeli nadal szukasz klubu idealnego, daj szansę właśnie temu!

Jeżeli masz jakieś pytania dotyczące mojej przygody, pisz śmiało. Może jest coś jeszcze, co chciałabyś wiedzieć? Ekspertem w tej dziedzinie nie jestem, ale na pewno postaram się pomóc.

Lecę na trening! Dziś nogi i pośladki! Trzymaj mocno kciuki!

Buziak! ;*











Może Ci się także spodobać:

10 komentarze

  1. Gratulację! Zawsze znajdą się osoby, które życzą nam źle. Cieszę się, że zawsze idziesz do przodu z podniesioną głową, to motywuję. Niestety w moim małym miasteczku nie ma jeszcze siłowni, ale słyszałam, że niedługo coś ma tu powstać. Też wypróbuję moje siły w takim miejscu. :)

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulację! :) Zazdroszczę siłowni blisko domu i miejsca pracy! Ja do najbliższej siłowni mam dobre 20 minut. Musiałabym sporo czasu marnować na dojazdu, więc póki co zostają treningi na macie w domowym zaciszu :). Na szczęście niedługo się przeprowadzam, więc mam nadzieję, że znajdę jakąś siłownię blisko domu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super,że Ci się udaje! Gratuluję :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Martynka mozę mogłabyć napisać jak wyglądały Twoje kolacje na redukcji? co najlepiej jeść na noc jak chce się zgubić parę kilo? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy plan treningowy. Ja też planuję zacząć treningi na siłowni ale na tym się kończy. Muszę się w końcu zmotywować :) Tobie życzę również dużo wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ważne też, aby regularny trening wspierać przemyślaną i dobrze dobraną suplementacją. To na pewno nie zaszkodzi, a może dodatkowo pomóc w uzyskiwaniu zamierzonych efektów.

    OdpowiedzUsuń