Podsumowanie marca 2017

sobota, kwietnia 08, 2017

Brak czasu nie jest (a przynajmniej nie powinien być nigdy wymówką). Czasem jednak pewne sprawy trzeba przewartościować, postawić odpowiednie priorytety. Kwiecień zaczął się dla mnie bardzo intensywnie. Dopiero po odhaczeniu wszystkich planów na mojej check-liście mogłam wziąć się za zebranie myśli i napisanie kilku słów. Jaki był marzec? Zobacz sama!



Nie będę zbyt oryginalna. Znów przyznam Ci szczerze, że nie wiem kiedy ten miesiąc zleciał. Mam wrażenie, że niedawno trwał jeszcze karnawał, a za tydzień już Wielkanoc. Jak tak sobie liczę weekendy (bo zwykle to one są u mnie wyznacznikiem upływu czasu), to mam wrażenie, że za chwilkę majówka, sesja i wakacje... Im większe tempo życia, tym czas płynie szybciej. Chciałabym to jakoś zmienić, doceniać bardziej każdy dzień. Tylko nie wiem jeszcze jak znaleźć na to czas. 

Marzec minął pod znakiem kompletnego nieoogarnięcia, drobnego przeziębienia i ogromnej walki z wymówkami, którym się nie dałam. Czuję się wygrana. 

Zacznę od podsumowania treningów. Nie odpuściłam. Wszystkie treningi i dni odpoczynku zgodnie z planem. Jeden rest po półmaratonie wpadł nadprogramowo, ale mój organizm go potrzebował. Chcę żyć z nim w zgodzie długo i szczęśliwie, więc staram się go słuchać. Zauważyłam przeglądając tabelkę, że świadomie lub nie podniosłam sobie poprzeczkę treningów domowych. Robię naprawdę niezłe sekwencje. Założenie mam nadal to samo: mam się zmęczyć. Wytrzymałość progresuje, więc trzeba rzucać sobie nowe wyzwania. Nie lubię uczucia niedosytu po treningu. 



Dieta dietą. Zdrowa, szybka (chyba ostatnio biję rekordy w tempie przygotowywania pełnowartościowych propozycji) i smaczna. Nadal zdarzają się odstępstwa. Traktuję je jako część swojego modelu żywieniowego i nie czuję żadnych wyrzutów sumienia. Raz nie zawsze i do przodu. 
Paradoksalnie im bardziej się ograniczam, tym bardziej chcę łamać narzucony schemat. Biorę całkowitą odpowiedzialność za swoje działania i czuję się z tym wspaniale. 

Marzec rozpoczął się najlepiej jak tylko mógł. W pierwszym tygodniu Poznań gościł po raz kolejny w tym sezonie Ewę Chodakowską i cały wspaniały Be Active Team. Nie mogło mnie zabraknąć na warsztatach z moją najcudowniejszą trenerką i jak na skrzydłach poleciałam w sobotę rano do Posnani, największej galerii handlowej w mieście. Warsztaty były bezpłatne. Wystarczyło się zarejestrować kilka dni wcześniej lub przyjść do centrum w dniu wydarzenia. Oprócz Ewy trening poprowadził Lefteris i Tomek Choiński. Atmosfera była naprawdę wspaniała. Miałam małe obawy, jak taki trening w galerii z publicznością będzie właściwie wyglądał. Szczerze mówiąc, nie odczułam wcale miejsca, w którym ćwiczyłam. Osoby obserwujące dodawały mi mnóstwo energii i motywacji. Głupio tak odpuścić, kiedy ktoś bacznie się przygląda.





Kolejnym wydarzeniem, o którym chciałabym wspomnieć był 10. PKO Półmaraton w Poznaniu. Pokonałam własny lęk, złe samopoczucie i ukończyłam połowę królewskiego dystansu. Nie było łatwo. To był najtrudniejszy bieg w moim życiu, prawdziwa próba charakteru. Fakt, że nie byłam zbyt dobrze przygotowana, nie dodawał mi motywacji. Infekcja, która przetoczyła się przez mój organizm w weekend, w którym odbywały się zawody, na pewno na długo pozostanie w mojej pamięci. Na szczęście dotarłam na metę, medal mam i mnóstwo fajnych wspomnień też. 


Zapomniałam napisać, że na Półmaraton przyjechali moi przyjaciele. Moja największa motywacja biegowa i życiowa, Paulina, która każdego dnia udowadnia, że ciężka praca popłaca, i jej chłopak, Artur. Dzięki nim ten weekend był naprawdę wyjątkowy. Wspaniałe spotkanie. Raz jeszcze dziękuję!

Chciałabym Wam napisać coś jeszcze na zakończenie tego wpisu. Mam ostatnio trochę pod górkę. Nie wszystko jest tak, jak być powinno. Czasu mi naprawdę brakuje. Postanowiłam, że w kwietniu przestanę martwić się na zapas, nie będę rozpamiętywać spraw, nad którymi nie mam kontroli, odpuszczę. Niech to będzie dobry miesiąc, pełen wspaniałych dni i spotkań. Odpocznijmy wszyscy w Święta, weźmy głęboki oddech. Będzie tylko lepiej! 

Ściskam najmocniej i pędzę na pociąg do Katowic! 

Buziak ;*










Może Ci się także spodobać:

8 komentarze

  1. Martynka ,życzę żeby wszystko rozwiązało się po Twojej myśli <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że nie przeciążałaś się podczas przeziębienia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wręcz przeciwnie! Dzielnie odpoczywałam! ❤❤❤

      Usuń
  3. Bardzo intensywny miesiąc :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny pomysł z tym zapisem treningów. Kradnę ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pytanie, skąd pobierasz tło na kalendarz ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia Ewy z neta, jak przejrzysz bloga to znajdziesz post ze stycznia, w którym udostępniłam kalendarze dla Was ;) Możesz po prostu pobrać.

      Usuń
  6. Dziekuję, już ściągnięte ;)

    OdpowiedzUsuń