Recenzja programu TARGET Ewy Chodakowskiej

niedziela, listopada 12, 2017

Czemu tak późno? Trochę zwlekałam z tą recenzją, bo pisanie tekstu wtedy, kiedy w głowie nie ma się jeszcze jasno poskładanej opinii na dany temat, jest naprawdę trudne. Musiałam go zrobić kilka razy w różnych kombinacjach i tadammm... Oto jestem! 

Ewa tworzy ostatnio jak szalona. Jedni marudzą, że jeszcze jednego programu nie zakupili lub nie opanowali do perfekcji, a wychodzi kolejny... Inni (tak jak ja) zacierają ręce i szykują poślady na kolejne starcia. Niektóre płyty mam tak, kolokwialnie mówiąc, zajechane, że wiem, co Choda powie w danym momencie i w sumie mogłabym z nią je współprowadzić. Zawsze czekam na nowości, bo kocham nowe wyzwania i urozmaicenia.

www.sklep.bebio.pl


Target to najmłodsze dziecko, a w zasadzie nawet bliźniaki. To program na dwóch płytach, lub w sumie dwa programy. Pierwszy to kombinacja poświęcona pośladkom, drugi koncentruje się na brzuchu. Każdy z nich to dwa zestawy po 20 minut. Rundy mają ten sam schemat, 10 ćwiczeń po 30 sekund, które trzy razy powtarzamy. Między ćwiczeniami mamy 10 sekund na zmianę pozycji. Pierwszy zestaw na obu płytach dedykowany jest początkującym i zaawansowanym, a drugi już tylko zaawansowanym (lub fitnessowym wariatom). Oba programy zaczyna jedna rozgrzewka. Zakończone są jednak innym stretchingiem. 


ROZGRZEWKA


Bardzo podobna do tej z Hot Body. Przygotowuje mięśnie i stawy do treningu, delikatnie podnosi tętno. Każdy powinien wykonać ją zanim zabierze się za części główne. Nawet osoby początkujące powinny zwrócić na nią uwagę i dać szansę kilku pajacom i wykrokom. Trzeba próbować!

POŚLADKI


Pierwsze 20 minut to tak jak wspomniałam  runda dla początkujących. Ćwiczenia nieobciążające kolan, na macie. Nie ma żadnych wykroków, przysiadów, wyskoków... Niepozorne machania nóżką, które mi pozornie większych problemów nie sprawiały. Na macie zostawiłam jednak mokrą plamę. Z pewnością można poczuć uda i pośladki. Zestaw idealny na początek przygody. Robiłam zarówno w połączeniu z drugą częścią programu, jak i solo, jako dopełnienie innego treningu. Z dodanym obciążeniem na kostkach zabolało, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. 

Kolejna dwudziestka to czas dla zaawansowanych. Nowe sekwencje znanych ćwiczeń, które przenoszą trening poziom wyżej. Raz tętno skacze, raz się uspokaja... A pupa boli niemiłosiernie, uda palą... O to chyba chodzi. W stosunku do poprzedniej części intensywność dużo wyższa. Z tą rundą Targetu polubiłam się najbardziej.

Stretching bardzo przyjemny. Tak jak rozgrzewka, przypomina mi trochę ten z Hot Body, który przypadł mi do gustu. 

BRZUCH


Tak jak w przypadku pośladków pierwsza runda dosyć łatwa. Do jej wykonania przydatne będę dwa ręczniki- większy i mniejszy. Ewa wykorzystuje je jako pomoc w niemal wszystkich ćwiczeniach. Sekwencja angażuje wszystkie mięśnie brzucha i plecy. Jest bardzo przyjemna i niebanalna. Spodobała mi się o wiele bardziej niż zestaw na brzuch z Sukcesu.

Kolejne 20 minut to istny hardcore. Wiem co mówię, naprawdę. Oprócz dwóch ręczników przyda Ci się kawałek śliskiej podłogi (panele są super). Generalnie co drugie ćwiczenie to pozycja na czworaka lub planka i praca z przyciąganiem nóg na różne strony poprzez ślizganie. Ciężko mi to wytłumaczyć. Trzeba zrobić i poczuć. Za pierwszym razem klęłam pod nosem jak szewc, teraz trochę mi przeszło. Na szczęście tak jak napisałam, co drugie ćwiczenie to ta mordęga. Część jest całkiem przyjemna i sympatyczna, chociaż nie powiem, że łatwa. Te 20 minut to dla mnie naprawdę niemały wyczyn. 

Stretching skupia się głównie na rozciągnięciu mięśnie brzucha i grzbietu, które były najbardziej angażowane. Całkiem przyjemny. 

MOJE KOMPILACJE


Tak jak napisałam, próbowałam programów w różnych odsłonach. Zaczęłam oczywiście od zrobienia w najbardziej oczywistej wersji. Osobno całość na pośladki i osobno całość na brzuch kolejnego dnia. Oba zestawy spalały po ok. 320 kcal według mojego Garmina. Zmęczyłam się, ale dla mnie jednak to było trochę za mało... Nie chodzi o spalone kalorie, tylko o fakt, że po prostu wolę osiągać wyższy poziom zmęczenia. Kiedy jednak zdecydowałam się wykonać po rozgrzewce tylko zaawansowane części obu płyt, polał się pot i poczułam to coś. Mogę porównać spokojnie taką wersję Targetu do Bikini, czy Hot Body. Naprawdę polecam!

INNE UWAGI 

Nie wiem co jeszcze powinnam ująć w recenzji. Studio fajne, w zasadzie chyba nie potrafię go sobie teraz wyobrazić, bo nie zwracałam na nie uwagi. Nic nie kuło w oczy. Podkład w tle też standardowy. Ewa motywuje i zagrzewa do walki, ja lubię jej słuchać. Zawsze można trochę popyskować i się pokłócić o kolejne ćwiczenia i powtórzenia. Jest czas na łyk wody, ja spokojnie zdążam również w te 10 sekund zmienić pozycje z jednej na drugą, więc technicznie wszystko w porządku. 

Myślę, że warto dodać, że przy zakupie dwóch płyt w oryginalnym opakowaniu, otrzymujemy w środku książkę z opisem ćwiczeń. Dobrze, że ją przejrzałam, bo niektórych bym od razu nie załapała. Proponuję Ci to samo. Możesz także usiąść i na spokojnie przejrzeć program przed zrobieniem. Na pewno sporo to ułatwi!

Płytę zakupisz na www.sklep.bebio.pl w cenie 44,99.

Co jeszcze powinnam zawrzeć w recenzji? Masz jakieś sugestie? Czekam!

Buziak ;* 






Może Ci się także spodobać:

3 komentarze

  1. może napiszesz recenzję Tonique S. Wiesenberg?;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam dwa programy Sylwi, a ma ich całe mnóstwo. Tonique to metoda, więc byłoby mi trochę ciężko. Poza tym nie czuję się kompetentna, za mało znam te programy, za rzadko je robię... Wiesz, nie moja działka. :)

      Usuń