Tydzień Metamorfozy z Ewą Chodakowską - czy warto?

Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia! Jeżeli jesteś tu ze mną dłużej na pewno wiesz, że zawsze chciałam pojechać na wyjazd treningowy z Ewą Chodakowską. To nie było moje marzenie, to był mój cel! Widziałam wiele relacji z takich wyjazdów, słyszałam wiele opinii szczęśliwych uczestniczek. Chciałam być jedną z nich i tak się stało!


Od wyjazdu upłynęło trochę czasu, jednak wspomnienia wciąż są świeże. Jeżeli ktoś pyta o krótką opinię, jedno zdanie na temat Tygodnia Metamorfozy, mówię zazwyczaj, że był to najbardziej odmóżdżający wyjazd w moim życiu. Tak było! W podwarszawskich Radziejowicach odpoczęłam jak nigdzie indziej! Mam nadzieję, że uwierzysz mi na słowo, jak opowiem Ci, jak wyjazd wygląda. 

Tydzień Metamorfozy rozpoczyna się w sobotę przyjazdem uczestniczek. Po zakwaterowaniu (w naprawdę świetnym hotelu) ma miejsce spotkanie organizacyjne z osobą koordynującą wyjazd oraz dietetykiem. Dopełniane są formalności, przedstawiany program dnia i tygodnia. Po spotkaniu odbywa się pierwszy trening z Ewą Chodakowską, który poprzedza zapoznanie się. Trening ma formę testu, którego celem jest pokazanie poziomu grupy oraz możliwość zaobserwowania realnego postępu na koniec tygodnia, który naprawdę występuje! Ten test jest powtarzany ostatniego dnia i udowadnia, że niemożliwe nie istnieje! Przy większych grupach uczestniczek na podstawie wyników tworzone są też dwie grupy treningowe- bardziej początkująca i zaawansowana. Dzięki temu każdy może czuć się komfortowo!

Kocham!

I dziękuję!


Treningi prowadzone są przez Ewę Chodakowską i jej męża Lefterisa (zamienne, jeden dzień Ewa, drugi dzień Lefteris). Na moim Tygodniu Metamorfozy Lefterisa z powodów zdrowotnych niestety nie było. Liczba uczestniczek też nie była duża, więc nie było podziału na grupy. Wszystkie popołudniowe treningi prowadziła Ewa. Z opowieści wiem też, że podczas niektórych wyjazdów zaawansowane uczestniczki mogą brać udział zarówno w treningach Ewy jak i Lefterisa każdego dnia. Wszystko zależy od organizacji. 

Pozostałe aktywności to joga każdego ranka, przed śniadaniem oraz marsz nordic walking. Na moim wyjeździe jogę prowadziła wspaniała Basia Tworek. Był to idealny początek dnia. Zrobiłam ogromny postęp i rozciągnęłam się porządnie. W głowie był spokój! Co ciekawe, codziennie rano na jogę przychodziła też Ewa! 

Nordic walking natomiast to ogromna pasja kolejnej trenerki, która bierze udział w wyjazdach. Paulina Ruta jak nikt inny zachęci do kijów i udowodni, że nie ma nic przyjemniejszego niż aktywność na świeżym powietrzu. Marsze odbywały się w lesie, niedaleko hotelu, przed obiadem.

Czas na nordic walking!


Trening główny każdego dnia na moim wyjeździe odbywał się z Chodakowską. Raz był to trening intensywniejszy, raz spokojniejszy, raz stacyjny, raz w parach... Każdego dnia Ewa zaskakiwała nas czymś nowym! Trenowałyśmy po południu, po aktywności był czas na prysznic i kolację. 

Każdego dnia były więc trzy jednostki treningowe: joga, nordic walking oraz trening główny. 

Posiłki podczas Tygodnia Metamorfozy planowane są przed obecnego podczas wyjazdu dietetyka. Z nami była wspaniała Marta Kielak. Drugiego dnia, rano, Marta wykonywała także badania składu ciała każdej uczestniczce, które potem, po tygodniu, były powtarzane. To także pozwoliło zaobserwować zmiany, które zaszły w naszych organizmach. 

Wracając do posiłków... Było oczywiście zdrowo, pysznie i bardzo różnorodnie! Śniadania w formie zdrowego szwedzkiego stołu ze świeżo wyciśniętymi sokami warzywo-owocowymi, owsianką, różnymi pastami do pieczywa, owocami, warzywami... Coś wspaniałego! Aż samo wspomnienie sprawiło, że zrobiłam się głodna. Stół był tylko dla nas. Inni goście, którzy akurat przebywali w hotelu, korzystali z innego śniadaniowego pomieszczenia. 






Pozostałe posiłki serwowane były osobiście każdej uczestniczce. Na początku można było zadeklarować, czy wybieramy menu klasyczne, wegetariańskie czy wegańskie. Lunch to zawsze zupa lub krem oraz drugie danie, ryba lub mięso, kasza lub pure i warzywa w niebanalnej formie. 

Kolacja to stół sałatkowy, z którego można było się częstować oraz ciepłe danie podawane każdej uczestniczce. Tu również było bardzo ciekawie! 

Poza tym otrzymywałyśmy drugie śniadanie i przekąskę do pokoju, które mogłyśmy zjeść między posiłkami głównymi. Do tego oczywiście kawa i herbata wedle uznania. 

Poznałam mnóstwo nowych smaków i byłam bardzo zadowolona z posiłków. Jakość była na pewno najwyższa! Na pewno padnie pytanie o to, czy Ewa jadła z nami. Odpowiem od razu, że oczywiście tak. :) 

Poza jedzeniem i treningami wyjazd to także mnóstwo wiedzy! Praktycznie codziennie odbywał się jakiś wykład dietetyczny lub warsztaty, podczas których bardzo wiele się nauczyłam. Do dziś mam notatki z których korzystam i od czasu wyjazdu wprowadziłam dużo dobrych zmian!

Marta Kielak podczas wykłądu


Uczestniczki wyjazdu mogą także korzystać ze wszelkich udogodnień, jakie oferuje hotel. W naszym przypadku był to basen i kompleks saun.

Przykładowy dzień wyjazdu:

8:00 - joga
9:30- śniadanie
12:00- nordic walking
13:30- lunch
15:00- wykład dietetyczny
17:00- trening główny
18:30- kolacja

Każdy dzień był świetnie wypełniony, nie było czasu na martwienie się przyszłością, rozpamiętywanie błędów i niepotrzebne stresy. To był MÓJ CZAS i czułam to od pierwszego do ostatniego dnia! Wyjazd to także czas na zawiązanie pięknych relacji. Moja grupa z wyjazdu była przewspaniała. Spędzenie tygodnia w takim towarzystwie to czysta przyjemność i ogromny zaszczyt! Ewy też było dużo! Można było swobodnie z nią porozmawiać jak z najlepszą kumpelą, o wszystkim! Pośmiać się, pożartować... 

Potreningowe buziaki!

I odrobina szaleństwa na basenie!

Mam nadzieję, że już wiesz, skąd to miano odmóżdżenia. Czy polecam wyjazd? Bardzo! Jeżeli masz taką możliwość, nie zastanawiaj się, bo na pewno nie pożałujesz! Jeżeli masz dodatkowe pytania, zadaj je proszę w komentarzu!

Ściskam!
M. 

0 Komentarze